A
A
A
szukaj
wersje językowe Polski English
BIP
Stanisław Potempski
w czasie powstania
pseudonim
rocznik
„Sławek”
1921
stopień
data wywiadu
dowódca plutonu, podporucznik
2005-04-15

formacja

„Gustaw”

dzielnica

Wola, Stare Miasto,

Nazywam się Stanisław Potempski, urodziłem się 14 stycznia 1921 roku w Warszawie, ukończyłem Gimnazjum Państwowe imienia Stanisława Staszica w 1938 roku, od razu zdałem egzamin na Politechnikę na Wydział Elektryczny i poszedłem ochotniczo do wojska, żeby odsłużyć najpierw wojsko, a potem studiować i dostałem się do Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, to był rok 1938. W 1939, już po ukończeniu Szkoły Podchorążych dostałem przydział do Ósmego PAL-u w Płocku, czyli do Pułku Artylerii Lekkiej i tak się złożyło... byłem raczej pacyfistą i mnie to wojsko nie bardzo odpowiadało, a ponieważ dolegał mi wyrostek robaczkowy i miałem jego ataki już wcześniej, jakoś tak zacząłem sobie przyciskać tą kiszkę, że lekarz wojskowy w Płocku stwierdził: „O, to trzeba iść na operację, bo jest zapalenie wyrostka robaczkowego.” I przysłano mnie do szpitala w Warszawie, nie pamiętam, jak się wtedy MON-owski szpital nazywał, na Nowowiejskiej, nadal jest wielki szpital i dosłownie 24 sierpnia byłem już przygotowany do operacji. Operacja miała być następnego dnia, 25 sierpnia, ale to się tak złożyło, że 25 [sierpnia]... może datę mylę, 25 czy 26, była pierwsza mobilizacja i ten lekarz mówi: „O, mamy mobilizację, będzie wojna, to bierzemy podchorążego na operację trzy tygodnie i będzie mógł walczyć”. Mówię: „O nie, jeżeli jest mobilizacja, to ja żadną operację nie, tylko wracam do pułku...” dlatego, że wiedziałem, że to jest trochę moja choroba sztucznie wywołana, bo miałem dosyć wojska i myślałem sobie, że jak mnie ta operacja czeka, to lepiej ją sobie załatwię od razu w czasie wojska. Oczywiście zwolnili, jak pan podchorąży chce, to dobrze, i jak wróciłem do Płocka to już się okazało, że wojsko, ten Ósmy mój PAL był w drodze na pozycje wyjściowe, ale jakoś ten pułk dogoniłem i dostałem funkcję podoficera łącznikowego baterii, to taki, który na punkcie dowodzenia pełni funkcje łącznikowe. W tym stanie brałem udział w bitwie pod Mławą, a później cały pułk i całe wojsko cofało się do Modlina i objęliśmy pozycje w obronie Modlina. Tak, że w 1939 roku brałem udział w obronie Modlina i co ciekawe, że Modlin kapitulował na warunkach... Dostaliśmy warunki honorowe, do tego stopnia, mało kto o tym wie, że zabrano nas do obozu jenieckiego w Działdowie, ale od razu było wiadomo, że po sprawdzeniu, czy ktoś nie jest jakimś przestępcą, zostajemy zwalniani z adnotacją, że wolno nam zachować broń białą. Tak, że dostałem pismo, że jestem zwalniany z honorowej niewoli i dostałem bagnet i przywiozłem go ze sobą do Warszawy. To była heca, bo ten bagnet położyłem na jakimś blacie z tym zaświadczeniem, żeby Niemcy widzieli, że zostałem legalnie zwolniony i mam prawo ten bagnet [mieć], bo dla podchorążych bagnet był białą bronią. Te piękne czasy zaraz się skończyły, że się wydawało, że to jest jeszcze jakaś wojna honorowa. Oczywiście Niemcy nakazali wszystkim, nie pamiętam, zdaje się, że oficerom, zgłosić się któregoś lutego chyba 1940 roku na dworzec i że idą do niewoli jako oficerowie. Myślę sobie, że do niewoli, to jeszcze mam czasu, oczywiście się nie zgłosiłem i od razu w 1940 na jesieni, gdzieś chyba w listopadzie, kolega mnie wprowadził, dostałem namiar na Stronnictwo Narodowe, tak się nazywało, przedwojenne, myśmy chcieli być w konspiracji i działać. To było tak, że kto się pierwszy trafił, do tego związku się człowiek zapisywał. Ten kolega nas wprowadził do Stronnictwa Narodowego, o czym myśmy jeszcze nie wiedzieli, że to jest Stronnictwo Narodowe. Najpierw, okazuje się, że jest zebranie, taką piątkę, którą on zwerbował, mnie i paru kolegów, takie pierwsze zebranie, na którym od razu składa się przysięgę, że zachowa się w tajemnicy to, co dotyczy Stronnictwa Narodowego. Później następuje szkolenie trzymiesięczne, właściwie szkolenie nie wojskowe, tylko polityczne. I ciekawe, że po tym politycznym szkoleniu, po tych trzech miesiącach składa się następne przyrzeczenie, właściwie rotę przysięgi, i tą rotą już się zobowiązuje do pracy w tej organizacji i z wszelkimi konsekwencjami, życie poświęcić. I ciekawe, że jeden z naszych kolegów, bo to wszyscy byli koledzy ze szkoły, harcerze, do drużyny harcerskiej należeliśmy, jeden się nie zdecydował, bo mu Stronnictwo Narodowe nie odpowiadało. Jego ojciec był działaczem Stronnictwa Ludowego i jak po tych trzech miesiącach się zorientował, że to jest Stronnictwo Narodowe, to się wycofał, to znaczy tylko złożył tę pierwszą przysięgę o zachowaniu tajemnicy. On później brał udział w Powstaniu w „Baszcie” na Mokotowie. Myśmy w pięciu pozostali, dostaliśmy swoje przydziały i numery ewidencyjne, to był bardzo dobry pomysł, nie żaden pseudonim, tylko numery. Wiadomo, numer jest niepowtarzalny, jak dostałem numer 1069, to drugiego takiego nie było, koledzy byli na przykład 1068 czy 1080 czy inne... Jak już pozostaliśmy od 1940 roku w tej organizacji, to w lutym 1942 już zostało podpisane wstąpienie naszej [organizacji], to się nazywało Narodowa Organizacja Wojskowa. Stronnictwo Narodowe to było polityczne, swoją drogą, a ono stworzyło Narodową Organizację Wojskową, która właściwie była najliczniejszym udziałowcem Armii Krajowej. Inne, które też przyłączyły się do Armii Krajowej, która powstała w 1942 roku, w lutym chyba, myśmy też przystąpili i odtąd byliśmy Armią Krajową. Ponieważ byłem już podchorążym przedwojennym, to dostałem awans na ogniomistrza, później na podporucznika. W 1943 roku zostałem mianowany podporucznikiem, zostało to zresztą zweryfikowane po wojnie i zgodnie z tym, że byłem fachowcem, to otrzymywałem odpowiednie zadanie. W Stronnictwie byłem, zdaje się, zastępcą na Żoliborz, bo to głównie nasza organizacja miała [zadania] na Żoliborzu, więc może dlatego zostałem tym zastępcą, a pod koniec, w 1943 roku, jak został aresztowany dowódca szkoły podoficerskiej, to objąłem jego funkcję i byłem dowódcą szkoły podoficerskiej do wybuchu Powstania. Do Powstania myśmy szli bez przekonania, może nie wszyscy, ale ja właśnie byłem pacyfistą, nie wierzyłem w skuteczność tego Powstania... W czasie okupacji studiowałem, oczywiście poza pracą konspiracyjną, pracowałem jako rikszarz, jako drwal... różnych funkcji się imałem. Później zacząłem pracować w Elektrowni Warszawskiej na Wybrzeżu Kościuszkowskim, gdzie teraz się mieści, żarówki stemplowałem i jednocześnie zacząłem w 1942 roku studia. Niemcy otworzyli Państwową Wyższą Szkołę Techniczną – PWST [...]. To właściwie była tajna Politechnika, dlatego, że wykładowcy byli wszyscy przedwojenni profesorowie czy wykładowcy z Politechniki Warszawskiej i starali się nam jak najwięcej [przekazać] w tym okresie, czyli od 1942 roku, do Powstania. Myśmy przez te dwa lata przerobili bardzo dużo materiału. [Ta szkoła] była dwuletnia, tak że już 30 lipca, siedziałem sobie i pisałem pracę dyplomową z maszyn. Przychodzi łącznik, czy on przyszedł pierwszego sierpnia, już nie pamiętam, mówi: „O trzeciej macie być na Długiej 7, bo o piątej Powstanie.” Jak się zobowiązałem, to idę do tego Powstania. Akurat na Żoliborzu wybuchło wcześniej już, koło drugiej były jakieś strzały, było jakieś nieporozumienie zbrojne, ale jeszcze jakoś udało się tam przejechać. Stawiłem się na Długiej. Bractwo było właściwie nieuzbrojone, prawie wcale broni nie mieliśmy i szczerze mówiąc, Stronnictwo Narodowe nie było przekonane do słuszności Powstania, w tym momencie. I nasz dowódca zdecydował, że ci co nie mają broni i chcą zostać, pozostają na Starym Mieście, reszta, która chce nadal walczyć próbujemy się przedostać do Puszczy Kampinoskiej i stamtąd po dozbrojeniu się, ewentualnie wracać do Warszawy. W nocy szliśmy. Doszliśmy do... pamiętam tylko nazwę, kaplicy Halpertów, na cmentarz ewangelicki, przez Powązki jakoś przeszliśmy. Deszcz lał straszny, mokro, my wszyscy zmoczeni, ciemno, środek nocy, byłem harcerzem, żadnej wódki nigdy dotychczas nie piłem... Byłem adiutantem batalionu „Antoni”, Brockhausen to był dowódca tego batalionu, zawodowy major. Oczywiście miałem już jakąś szarżę... ci młodsi ode mnie, skombinowali gdzieś [alkohol] i mówią: „Panie podchorąży, tu jest, niech pan wypije, bo trzeba troszkę, żeby się rozgrzać... ”Wziąłem butelkę, to się okazało, że to jest czysty spirytus, to było moje pierwsze takie ostudzenie. Następnego dnia, jakoś się rozstawiliśmy na cmentarzu i dowódca wyznaczył patrol, który ma stwierdzić, czy będzie możliwość przedostania się przez Górczewską poza miasto do tej Puszczy Kampinoskiej. Niestety, to się zakończyło bardzo tragicznie, bo dowódcą tego plutonu, był kolega Juliusz Chomicz, miał numer 1046, który nas wprowadził do NOW, on prowadził ten oddział i to się skończyło tragicznie, bo chłopcy byli w ogóle nie obeznani, on by podchorążym piechoty, on się orientował co i jak, ale ci chłopcy broń dostali, ale nie dużo, ale nie przeszkoleni... To było okropne, bo ośmiu czy dziewięciu... nie pamiętam, zginęło. Wystawiliśmy taką tablicę na Górczewskiej 45, jest tablica pamiątkowa, że tylu zginęło od razu 2 sierpnia, czyli drugiego dnia Powstania. Kilku się uratowało, jednemu udało się jakoś przedostać, myśleliśmy, że zginął, a on dopiero po wojnie, że on jakoś przeszedł pod torami nad Górczewską, i dostał się chyba do Kampinosu... już dokładnie nie wiem, w każdym razie był zagranicą, dopiero po wojnie się zgłosił do nas. Wielu jednak zginęło. Pierwsze zrzuty otrzymaliśmy, bo właśnie w tym rejonie dostaliśmy pierwsze zrzuty z Angliii, nie z Brindisi. Ale niewiele tego uzbrojenia, było kilka takich... „piaty”, to znaczy te z ręki można było strzelać skutecznie do czołgów. Po tym strasznym [zdarzeniu], dla nas okropnym, że tylu naszych kolegów zaraz pierwszego dnia, dla nas to był pierwszy dzień walki przecież, noc się nie liczy, zginęło, ale obsadziliśmy ten cmentarz i do 6 sierpnia go broniliśmy. Oczywiście Niemcy, wiadomo, że całą Wolę właściwie zmasakrowali, ludzi rozstrzeliwali, właściwie [ludność] cywilną i nie cywilną, ten szpital na Górczewskiej, na Płockiej, tak samo, tam jeden z naszych też zginął.
< str. poprzednia  1 2 3 4 5  str. następna >
close